Byla zmarznieta i zmeczona. Po kilku godzinach zeglowania w deszczu miala poprostu dosc. Bark bolal od trzymania talii. Ciemne burzowe chmury,ktore niosly zdecydowany wiatr, gdzies sie rozmyly i wokol mieli juztylko jednolita siapiaca szarosc i nedzne podmuchy. Dobrze choć, żesiedzieli we dwójkę, przynajmniej mogli się przerzucać głupimitekstami.
- Niech ktoś ruszy zadek, dopływamy.
- Ale nam się nie chce.
- Dziesięć minut na zewnątrz was nie zabije.
- Radzicie sobie we dwójkę całkiem nieźle.
Popatrzyli na siebie. Nawet nie było sensu kląć.
- Idziemy na silniku?
- Niee, i tak dojdziemy. Przy takim sztormie :)
Robili wszystko w milczeniu. Kotwica, cuma, obijacze.
- Idziemy pływać?
Skinęła głową.
- Sklarujecie łajbę- rzucili
Oboje mieli tylko sztormiaki na strojach.
Woda w jeziorze wydawała się ciepła. Płynęli obok siebie wzdłuż wybrzeża.
- Ja mam dość. Możemy podpłynąc bliżej brzegu?
Onpierwszy dotknął dna. Ona, mniejsza, chciała podpłynąć jeszcze kawałek.Złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie. Objął rękami pasie. Oparłagłowę o jego ramię.
- Cała drżysz. Chodź, wracamy.
Znówpłynęli obok siebie. Już spokojniej. Bez złości, którą trzeby byłowyładować. Na brzegu bardzo szybko oboje zaczęli drżeć. Odczuciezimnego wiatru na mokrej skórze było nieprzyjemne. Szybko schowali siępod pokład. Reszta właśnie wychodziła.
- Idziemy na piwo- zakomunikowali i po chwili już ich nie było.
-Masz ochotę na drinka? Bo ja tak, ale nie chce mi się wychodzić ani pićsamej. Zresztą jestem tak zmęczona, że zapewne zaraz usnę. Tylko sięprzebiorę.
- Ile ty masz na sobie swetrów?!
- Wiesz, że jestem zmarźlak. A w tej chwili jest mi potwornie zimno i nie mogę się rozgrzać.
Sięgnął po swój śpiwór i otulił ją szczelnie. Podał jej szklankę.
- Poczekaj moment. Na razie jeszcze cała drżę i więcej wyleję.
- Właź na dziób!
-Wiesz, ja wiem, że seks to dobra rozgrzewka, ale na razie mogę cięuszkodzi niekontrolowanymi skurczami albo ugryźć przez przypadek.
- Mykaj na dziób!
Przytuliłją mocno do siebie i otulił ich oboje śpiworem. Krople deszczu uderzałyo dek. Było jej dobrze. Ciepło powoli docierało do zmarzniętych palców.Przesunęła nosem po jego szyi. Wsunęła nogę między jego uda.
- Mała...? Przez chwilę nie odpowiedziała, zajęta całowaniem jego szyi.
- Tak? – zapytała niewinnie.
- Czy ty robisz to, co myślę? Poczuł, że się uśmiechnęła.
- A co myślisz?
- To!
Przekręciłsię i przycisnął ją ciężarem swojego ciała do materaca. Widział jejoczy świecące w półmroku. Zastanawiała się, jaki będzie ten pierwszypocałunek. Czy jej się spodoba? Czy...? Po chwili wszystkie myśliumknęły. Całowali się niespiesznie, smakując swoje wargi. Wsunęła ręcepod jego bluzę. Ze zdziwieniem poczuła nagie ciało. Chciała gozobaczyć. Już, natychmiast. Skóra zajaśniała w ciemności. Czuła podpalcami mocne mięśnie. Jasne oczy patrzyły na nią przenikliwie.Pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Języki walczyły ze sobą,zęby kąsały wargi.
- Mała...
- Hmmm?
- Fajnie by było cię rozebrać :)
Wysunęłasię spod niego i usiadła. Jednym ruchem zdjął z niej ubranie. Patrzącjej w oczy rozpinał jeansy. Uśmiechnęła się i uniosła biodra. Przesunąłdłońmi wzdłuż jej ciała. Tylko biały trójką u zbiegu ud z wąskimpaskeczkiem zarostu i ciemne sutki odznaczały się w ciemnościach.Sięgnęła stopą do jego spodni. Po chwili on też był nagi. Wpił się wjej szyję, kąsał skórę, wodził językiem. Całował dekolt. Podsunął sobiejej piersi i pieścił je oddechem. Dotykał, całował. Objął wargamibrązowy kamyczek. Trącał go językiem, przygryzał, ssał. Sprawiał jejprzyjemność. Zostawiał wilgotne ślady na brzuchu. Przesunął wierzchemdłoni po jej wzgórku. Usłyszeli kroki na deku. Narzucił na nich śpiwór.
- Hej, jest tu kto?
- To Adam!- szepnęła- Mnie tu nie ma.Zsunęła się między burtę a niego i schowała pod śpiworem. Usłyszała,jak odsuwa się wejście.
- Stary, dlaczego się nie odzywasz?
- Bo próbuję spać.
- Sam jesteś?
- Jak widać.
- To dobrze, bo mam do ciebie sprawę.
- A nie możesz z tym poczekać do rana?
- Wolałbym nie. Nie wiesz gdzie jest Mała?
- Nie, może poszła ze wszystkimi.
-Pytałem, nikt jej nie widział. Ty znasz dość dobrze Małą. Wiem, że sięjej podobam i ma na mnie ochotę- roześmiał się- Sam wiesz, jak to jestz laskami. Podoba im się facet, ale udają niedostępne, żebyś się musiałnastarać. Całe te gadki- szmatki.
Było jej gorąco pod śpiworem,ledwo mogła oddychać. Poza tym nie chciała czekać. Pożądanie też miałoswoje prawa. Przysunęła sie do niego. Błądziła dłonią po torsie.Przytrzymał jej rękę. Przytuliła nos do jego boku.
- W jaki sposóbją sprowokowć żeby przestała udawać niedostępną? Musiałbym pobawić siew te romantyczne pierdoły czy lepiej od razu jej dać do zrozumienia, żechcę się z nią przespać?
Poczuł na skórze, że się uśmiechnęła. Językiem znaczyła wilgotne ślady. Stopą pieściła jego łydkę.
-Słuchaj, sądzę, zę powinieneś o tym porozmawiać z Małą, nie ze mną. Onajest raczej bezpośrednia. Jeśli do tej pory się tobą nie zainteresowaław sposób bardziej praktyczny to raczej na nic bym nie liczył.
-Ale...Widziałeś jak specjalnie kręci tyłeczkiem, kiedy jestem za nią?Jak się nachyla i jej piersi wyskakują z dekoltu? Kiedy opala siętopless tuż obok mnie?
- Nie schlebiaj sobie. Ten model tak ma. U niej to naturalne.
Uwolniła swoją rękę i błądziła między jego udami. Czuła, jak próbuje się opanować.
- Sorry koleś, ja chcę spać. Więc bądź tak miły i idź sobie.
- Ok, wyruszam na łowy. Może szuka mnie gdzieś tam, spragniona.
Bardzo starała się nie wybuchnąć śmiechem. Dek skrzypiał pod stopami.
Natychmiast znalazła się nad nim. Obejmowała udami jego lędźwie.
- Nie chcę już czekać- powiedziała ze śmiechem – Sądząc po twoim głosie można by uznać, że na ciebie nie działam.
Położył dłonie na jej biodrach.
- Diabelnie trudno się przy tobie kontrolować.
Ocierała się o jego męskość. Sama nie wiedziała, kiedy znalazł się w jej wnętrzu. Syknęła.
-Boli? Kiwnęła głową. Pochyliła się do przodu. Przesunął dłonie na jejplecy i przyciągnął do siebie. Rozpalał ją pocałunkami, pozwalającdopasować się do swojej obecności. Zaczęła się kołysać. Oparła ręce poobu stronach jego głowy. Nadziewała się na niego. Głęboko i wysuwałaprawie do końca. Mocniej, płyciej, na boki, głęboko, szybko, powoli.Jej piersi unosiły się nad nim. Przesunął kciukiem po jej wargach,wsunął go do jej ust. Poruszał nim w rytmie jej ruchów. Wyprostowałasię. Górowała nad nim, ujeżdżając go mocnymi wyrzutami bioder.Zwolniła.
- Teraz twoja kolej :)
Odszukali swoje usta. Kolejnepocałunki. Preludium przed dalszą częścią. Przewrócił ją na plecy.Szeroko rozsunął uda. Dotykał ją całą dłonią. Zataczał kręgi. Pieściłpączek. Czuł, jak robi się coraz bardziej wilgotna. Wsunął w nią palec.Poruszał się w niej delikatnie, rozciągał ścianki. Pocierał łechtaczkę,wywołując u niej dreszcze. Wzdychała i wiła sie pod nim.
- Chodź do mnie.
Jeszczechwilę się z nią droczył. A potem wypełnił płynnym ruchem. Wsunął się wnią gwałtownie, do końca, do granicy bólu. Za każdym ruchem wyginałasię coraz bardziej. Czuł, jak napina mięśnie. Poczuł, że dochodzi.Wyszedł z niej. Zamknęła go w tunelu dłoni. Poczuła ciepło na palcach.Rozprowadziła jego soki na brzuchu. Podniosła palce do warg iprzesunęła po nich językiem. Wtulił twarz w zagłębienie jej szyi.Zamknęła go w kołysce swojego ciała. Przekręcił się, nie wypuszczającjej z objęć. Ułożył jej głowę na swoim ramienu. Usnęła, przytulona dojego boku.
| Przesladuja mnie Twe blekitne oczy, i z rana i w wieczor i w nocy... Nie koja mnie zadne slowa, czuje sie od Twej smierci niemal gola... Brak mi Twych slow pocieszenia, blawatkowych Twych oczu, milosnego uniesienia... ciezko pojac, ze On juz nie powroci, wszystko boli,z kazdym dniem sie kruszy ps. Ich liebe Dich |
|
Wyszla z budynku.
–Wreszcie troche slonca – pomyslala. Odebrala komorke. – Czesc. Juz jestem wolny. Masz ochote sie spotkac?
– Gdzie? -spytala tylko.
– Na Rynku, za 20 minut?
– Do zobaczenia. Widziała go już z daleka, jak wystawial twarz do slonca. Przytulil ja mocno na powitanie i pocalowal w szyje.
– Czesc Wampirze.
– Nie wiem jak ty, ale ja potrzebuje kofeiny. Chodz, pokaze ci moje najnowsze odkrycie.
W podziemiach bylo przyjemnie chlodno i pachnialo swiezo mieloną kawa. Znalezli sobie przytulny stolik z daleka od innych.
–Jak ty znajdujesz takie klimatyczne miejsca?
– Tajemnica – usmiechnal sie.
– Jak zwykle przez przypadek, znajomy znajomego i tak dalej. Co wybierasz?
– Bede monotematyczna, z cynamonem. :)
Zrzucila buty, stuknely o podloge. Wyciagnela stopy na jego fotelu. Poglaskal ja po lydce.
– Zmeczona?
– Troche- usmiechnela sie
- Jak w pracy? Dalej te same problemy?
– Jak zwykle i troche nowych, ale wiesz, nie chce o tym rozmawiac.
– A o czym chcesz?
- Moze o tym, ze mam ochote sie z toba kochac? Malo nie zakrztusil sie kawa. – Zawsze myslisz tylko o jednym? – Nie, tylko czasami :) No, wiec…? – Wiec co ciekawego mi powiesz? Popatrzyla uwaznie i przeniosla swoje stopy miedzy jego uda. Zaczela go piescic przez spodnie. Chwile sie wahal. Objal dlonmi jej kostki, delikatnie masowal lydki… - Bosko – usmiechnela sie. Masowala stopami jego uda, nabrzmiala meskosc. – Rozepnij – poprosila. -Kobieto, miej litosc!! - Stol nas zaslania. Palcami stop rozsunela zamek. Pokrecil glowa, ale nie zaprotestowal wiecej. Czula jego cieplo, jego twardosc, szorstkosc wlosow. - Wiesz, czytalam ostatnio ciekawy artykul… - zaczela mowic. Przestalo to do niego docierac. Uwolnil sie ze slipek, sciagnal skorke i pozwolil by go piescila. Dotykala, gladzila, uciskala. Objela go obiema stopami i zaczela poruszac nimi w gore i w dol. – Smakowalo? Maja panstwo jeszcze na cos ochote? – Jeszcze raz to samo – odparla jak gdyby nigdy nic. Nie przestawala go podniecac. Zagryzl wargi, zaczal drzec. W przeblysku swiadomosci zdjal ze stolu serwetke z nadzieja ograniczenia sladow. – Prosze bardzo. Dla pani kawa z cynamonem a dla pana orzechowa. Gwaltownie wrocil do rzeczywistosci. Patrzyla na niego z delikatnym usmiechem.
– Musze isc do lazienki.
–Ta pani, ktora ze mna byla..?
– Wyszla. Zaplacila rachunek i prosila zeby to panu przekazac. Wyszedl na slonce i rozlozyl kartke. „Wybacz, nie sadzlłam, ze tak zareagujesz. Ale bardzo mi to pochlebia.”
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 8016
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Zamknieta w sobie, osamotniona w zyciu, tulacze wspomnienia... - coz z tego, zycie i tak wszystko wyrefikuje:(

Niezwykla posrod miliona zwyklych, zafascynowana swiatem