Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Zagle

poniedziałek, 22 września 2008 19:10

 

 

  


Byla zmarznieta i zmeczona. Po kilku godzinach zeglowania w deszczu miala poprostu dosc. Bark bolal od trzymania talii. Ciemne burzowe chmury,ktore niosly zdecydowany wiatr, gdzies sie rozmyly i wokol mieli juztylko jednolita siapiaca szarosc i nedzne podmuchy. Dobrze choć, żesiedzieli we dwójkę, przynajmniej mogli się przerzucać głupimitekstami.
- Niech ktoś ruszy zadek, dopływamy.
- Ale nam się nie chce.
- Dziesięć minut na zewnątrz was nie zabije.
- Radzicie sobie we dwójkę całkiem nieźle.
Popatrzyli na siebie. Nawet nie było sensu kląć.
- Idziemy na silniku?
- Niee, i tak dojdziemy. Przy takim sztormie :)
Robili wszystko w milczeniu. Kotwica, cuma, obijacze.
- Idziemy pływać?
Skinęła głową.
- Sklarujecie łajbę- rzucili
Oboje mieli tylko sztormiaki na strojach.
Woda w jeziorze wydawała się ciepła. Płynęli obok siebie wzdłuż wybrzeża.
- Ja mam dość. Możemy podpłynąc bliżej brzegu?
Onpierwszy dotknął dna. Ona, mniejsza, chciała podpłynąć jeszcze kawałek.Złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie. Objął rękami pasie. Oparłagłowę o jego ramię.
- Cała drżysz. Chodź, wracamy.
Znówpłynęli obok siebie. Już spokojniej. Bez złości, którą trzeby byłowyładować. Na brzegu bardzo szybko oboje zaczęli drżeć. Odczuciezimnego wiatru na mokrej skórze było nieprzyjemne. Szybko schowali siępod pokład. Reszta właśnie wychodziła.
- Idziemy na piwo- zakomunikowali i po chwili już ich nie było.
-Masz ochotę na drinka? Bo ja tak, ale nie chce mi się wychodzić ani pićsamej. Zresztą jestem tak zmęczona, że zapewne zaraz usnę. Tylko sięprzebiorę.
- Ile ty masz na sobie swetrów?!
- Wiesz, że jestem zmarźlak. A w tej chwili jest mi potwornie zimno i nie mogę się rozgrzać.
Sięgnął po swój śpiwór i otulił ją szczelnie. Podał jej szklankę.
- Poczekaj moment. Na razie jeszcze cała drżę i więcej wyleję.
- Właź na dziób!
-Wiesz, ja wiem, że seks to dobra rozgrzewka, ale na razie mogę cięuszkodzi niekontrolowanymi skurczami albo ugryźć przez przypadek.
- Mykaj na dziób!
Przytuliłją mocno do siebie i otulił ich oboje śpiworem. Krople deszczu uderzałyo dek. Było jej dobrze. Ciepło powoli docierało do zmarzniętych palców.Przesunęła nosem po jego szyi. Wsunęła nogę między jego uda.
- Mała...? Przez chwilę nie odpowiedziała, zajęta całowaniem jego szyi.
- Tak? – zapytała niewinnie.
- Czy ty robisz to, co myślę? Poczuł, że się uśmiechnęła.
- A co myślisz?
- To! 
Przekręciłsię i przycisnął ją ciężarem swojego ciała do materaca. Widział jejoczy świecące w półmroku. Zastanawiała się, jaki będzie ten pierwszypocałunek. Czy jej się spodoba? Czy...? Po chwili wszystkie myśliumknęły. Całowali się niespiesznie, smakując swoje wargi. Wsunęła ręcepod jego bluzę. Ze zdziwieniem poczuła nagie ciało. Chciała gozobaczyć. Już, natychmiast. Skóra zajaśniała w ciemności. Czuła podpalcami mocne mięśnie. Jasne oczy patrzyły na nią przenikliwie.Pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Języki walczyły ze sobą,zęby kąsały wargi.
- Mała...
- Hmmm?
- Fajnie by było cię rozebrać :)
Wysunęłasię spod niego i usiadła. Jednym ruchem zdjął z niej ubranie. Patrzącjej w oczy rozpinał jeansy. Uśmiechnęła się i uniosła biodra. Przesunąłdłońmi wzdłuż jej ciała. Tylko biały trójką u zbiegu ud z wąskimpaskeczkiem zarostu i ciemne sutki odznaczały się w ciemnościach.Sięgnęła stopą do jego spodni. Po chwili on też był nagi. Wpił się wjej szyję, kąsał skórę, wodził językiem. Całował dekolt. Podsunął sobiejej piersi i pieścił je oddechem. Dotykał, całował. Objął wargamibrązowy kamyczek. Trącał go językiem, przygryzał, ssał. Sprawiał jejprzyjemność. Zostawiał wilgotne ślady na brzuchu. Przesunął wierzchemdłoni po jej wzgórku. Usłyszeli kroki na deku. Narzucił na nich śpiwór.
- Hej, jest tu kto?
- To Adam!- szepnęła- Mnie tu nie ma.Zsunęła się między burtę a niego i schowała pod śpiworem. Usłyszała,jak odsuwa się wejście.
- Stary, dlaczego się nie odzywasz?
- Bo próbuję spać.
- Sam jesteś?
- Jak widać.
- To dobrze, bo mam do ciebie sprawę.
- A nie możesz z tym poczekać do rana?
- Wolałbym nie. Nie wiesz gdzie jest Mała?
- Nie, może poszła ze wszystkimi.
-Pytałem, nikt jej nie widział. Ty znasz dość dobrze Małą. Wiem, że sięjej podobam i ma na mnie ochotę- roześmiał się- Sam wiesz, jak to jestz laskami. Podoba im się facet, ale udają niedostępne, żebyś się musiałnastarać. Całe te gadki- szmatki.
Było jej gorąco pod śpiworem,ledwo mogła oddychać. Poza tym nie chciała czekać. Pożądanie też miałoswoje prawa. Przysunęła sie do niego. Błądziła dłonią po torsie.Przytrzymał jej rękę. Przytuliła nos do jego boku.
- W jaki sposóbją sprowokowć żeby przestała udawać niedostępną? Musiałbym pobawić siew te romantyczne pierdoły czy lepiej od razu jej dać do zrozumienia, żechcę się z nią przespać?
Poczuł na skórze, że się uśmiechnęła. Językiem znaczyła wilgotne ślady. Stopą pieściła jego łydkę.
-Słuchaj, sądzę, zę powinieneś o tym porozmawiać z Małą, nie ze mną. Onajest raczej bezpośrednia. Jeśli do tej pory się tobą nie zainteresowaław sposób bardziej praktyczny to raczej na nic bym nie liczył.
-Ale...Widziałeś jak specjalnie kręci tyłeczkiem, kiedy jestem za nią?Jak się nachyla i jej piersi wyskakują z dekoltu? Kiedy opala siętopless tuż obok mnie?
- Nie schlebiaj sobie. Ten model tak ma. U niej to naturalne.
Uwolniła swoją rękę i błądziła między jego udami. Czuła, jak próbuje się opanować.
- Sorry koleś, ja chcę spać. Więc bądź tak miły i idź sobie.
- Ok, wyruszam na łowy. Może szuka mnie gdzieś tam, spragniona.
Bardzo starała się nie wybuchnąć śmiechem. Dek skrzypiał pod stopami.
Natychmiast znalazła się nad nim. Obejmowała udami jego lędźwie.
- Nie chcę już czekać- powiedziała ze śmiechem – Sądząc po twoim głosie można by uznać, że na ciebie nie działam.
Położył dłonie na jej biodrach.
- Diabelnie trudno się przy tobie kontrolować.
Ocierała się o jego męskość. Sama nie wiedziała, kiedy znalazł się w jej wnętrzu. Syknęła.
-Boli? Kiwnęła głową. Pochyliła się do przodu. Przesunął dłonie na jejplecy i przyciągnął do siebie. Rozpalał ją pocałunkami, pozwalającdopasować się do swojej obecności. Zaczęła się kołysać. Oparła ręce poobu stronach jego głowy. Nadziewała się na niego. Głęboko i wysuwałaprawie do końca. Mocniej, płyciej, na boki, głęboko, szybko, powoli.Jej piersi unosiły się nad nim. Przesunął kciukiem po jej wargach,wsunął go do jej ust. Poruszał nim w rytmie jej ruchów. Wyprostowałasię. Górowała nad nim, ujeżdżając go mocnymi wyrzutami bioder.Zwolniła.
- Teraz twoja kolej :)
Odszukali swoje usta. Kolejnepocałunki. Preludium przed dalszą częścią. Przewrócił ją na plecy.Szeroko rozsunął uda. Dotykał ją całą dłonią. Zataczał kręgi. Pieściłpączek. Czuł, jak robi się coraz bardziej wilgotna. Wsunął w nią palec.Poruszał się w niej delikatnie, rozciągał ścianki. Pocierał łechtaczkę,wywołując u niej dreszcze. Wzdychała i wiła sie pod nim.
- Chodź do mnie.
Jeszczechwilę się z nią droczył. A potem wypełnił płynnym ruchem. Wsunął się wnią gwałtownie, do końca, do granicy bólu. Za każdym ruchem wyginałasię coraz bardziej. Czuł, jak napina mięśnie. Poczuł, że dochodzi.Wyszedł z niej. Zamknęła go w tunelu dłoni. Poczuła ciepło na palcach.Rozprowadziła jego soki na brzuchu. Podniosła palce do warg iprzesunęła po nich językiem. Wtulił twarz w zagłębienie jej szyi.Zamknęła go w kołysce swojego ciała. Przekręcił się, nie wypuszczającjej z objęć. Ułożył jej głowę na swoim ramienu. Usnęła, przytulona dojego boku.


komentarze (1) | dodaj komentarz

Pokruszony swiat - *

piątek, 05 września 2008 0:05
 
 


 
 
Przesladuja mnie Twe blekitne oczy,
i z rana i w wieczor i w nocy...
Nie koja mnie zadne slowa,
czuje sie od Twej smierci niemal gola...
Brak mi Twych slow pocieszenia,
blawatkowych Twych oczu,
milosnego uniesienia...
ciezko pojac, ze On juz nie powroci,
wszystko boli,z kazdym dniem sie kruszy















ps.
Ich liebe Dich
 


Bayern
04. september 2008

komentarze (3) | dodaj komentarz

W podziemiach... [ ... taka jestem ... ]

niedziela, 24 sierpnia 2008 14:06

Wyszla z budynku.

–Wreszcie troche slonca – pomyslala. Odebrala komorke. – Czesc. Juz jestem wolny. Masz ochote sie spotkac?

– Gdzie? -spytala tylko.

– Na Rynku, za 20 minut?

– Do zobaczenia. Widziała go już z daleka, jak wystawial twarz do slonca. Przytulil ja mocno na powitanie i pocalowal w szyje.

– Czesc Wampirze.

– Nie wiem jak ty, ale ja potrzebuje kofeiny. Chodz, pokaze ci moje najnowsze odkrycie.
W podziemiach bylo przyjemnie chlodno i pachnialo swiezo mieloną kawa. Znalezli sobie przytulny stolik z daleka od innych.

–Jak ty znajdujesz takie klimatyczne miejsca?

– Tajemnica – usmiechnal sie.

– Jak zwykle przez przypadek, znajomy znajomego i tak dalej. Co wybierasz?

– Bede monotematyczna, z cynamonem. :)
Zrzucila buty, stuknely o podloge. Wyciagnela stopy na jego fotelu. Poglaskal ja po lydce.

– Zmeczona?

– Troche- usmiechnela sie

- Jak w pracy? Dalej te same problemy?

– Jak zwykle i troche nowych, ale wiesz, nie chce o tym rozmawiac.

– A o czym chcesz?

- Moze o tym, ze mam ochote sie z toba kochac? Malo nie zakrztusil sie kawa. – Zawsze myslisz tylko o jednym? – Nie, tylko czasami :) No, wiec…? – Wiec co ciekawego mi powiesz? Popatrzyla uwaznie i przeniosla swoje stopy miedzy jego uda. Zaczela go piescic przez spodnie. Chwile sie wahal. Objal dlonmi jej kostki, delikatnie masowal lydki… - Bosko – usmiechnela sie. Masowala stopami jego uda, nabrzmiala meskosc. – Rozepnij – poprosila. -Kobieto, miej litosc!! - Stol nas zaslania. Palcami stop rozsunela zamek. Pokrecil glowa, ale nie zaprotestowal wiecej. Czula jego cieplo, jego twardosc, szorstkosc wlosow. - Wiesz, czytalam ostatnio ciekawy artykul… - zaczela mowic. Przestalo to do niego docierac. Uwolnil sie ze slipek, sciagnal skorke i pozwolil by go piescila. Dotykala, gladzila, uciskala. Objela go obiema stopami i zaczela poruszac nimi w gore i w dol. – Smakowalo? Maja panstwo jeszcze na cos ochote? – Jeszcze raz to samo – odparla jak gdyby nigdy nic. Nie przestawala go podniecac. Zagryzl wargi, zaczal drzec. W przeblysku swiadomosci zdjal ze stolu serwetke z nadzieja ograniczenia sladow. – Prosze bardzo. Dla pani kawa z cynamonem a dla pana orzechowa. Gwaltownie wrocil do rzeczywistosci. Patrzyla na niego z delikatnym usmiechem.

– Musze isc do lazienki. 
–Ta pani, ktora ze mna byla..?

– Wyszla. Zaplacila rachunek i prosila zeby to panu przekazac. Wyszedl na slonce i rozlozyl kartke. „Wybacz, nie sadzlłam, ze tak zareagujesz. Ale bardzo mi to pochlebia.”


komentarze (1) | dodaj komentarz

24 pazdziernik 2006

niedziela, 20 lipca 2008 23:43


Wyszli z podziemi. Niebo było całe zachmurzone Ogromne granatowo-czarne bałwany przepychały się nad głowami przechodniów. Wiatr wznosił tumany kurzu, podnosił spódnice, bawił się śmieciami. Przyglądali się przez moment małej trąbie powietrznej. Złapał ją za rękę – Chodź, biegniemy! Zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. W ciągu kilku sekund lunęło. Dobiegli do podcieni. Łapali oddech. Jeszcze nieliczni chowali się przed potopem. Stanął za nią i skrzyżował ręce na jej piersi. Objęła jego dłonie swoimi. Wtulił nos w jej włosy. I tak stali i patrzyli na spektakl natury. Zaczęła głaskać jego dłonie, przedramiona. Pocałował ją w ucho. Odchyliła głowę i pozwoliła całować się po szyi.
- Smarowałaś się rano balsamem?
- Skąd wiesz?!
- Bo w tej chwili, jak zmokłaś, twoja skóra jest śliska. Uwielbiam ten twój zapach.
Znów schował nos w jej włosach. Przesunęła dłonie za siebie i pieściła go przez spodnie.
- Nadal ci mało?
- Znasz mnie ;)
- Tak Maleństwo, znam cię. Zawsze mnie stawiasz w krępujących sytuacjach.
- A powiedz, że tego nie lubisz…?
- A czy ja ci w czymkolwiek przeszkadzam?!
Weszła na podwyższenie między dwiema kolumnami i odwróciła się do niego.
- Wreszcie jestem wyższa od ciebie.
- I tak zawsze będziesz maleństwo.
Zrzuciła buty.
- Co ty robisz?!
- Wiesz, jaki ten kamień jest ciepły od słońca?
Mieli teraz oczy na tej samej wysokości. Oblizała wargi. Położył dłonie na jej biodrach i przyciągnął do siebie. Patrzył jeszcze przez moment na jej usta. Pocałował ją, najpierw delikatnie, potem z coraz większym żarem. Odpowiedziała natychmiast. Objęła go za szyję, wsunęła palce we włosy. Wtuliła się w niego najmocniej jak mogła. Dłońmi obejmował jej biodra. Złapał ja za pośladki i lekko podniósł. Wyraźnie czuła jak jej pragnie. Wsunęła dłonie pod koszulkę. Dotykała jego skóry. Pieściła sutki. Zawędrowała na skraj spodni. Próbował ją zatrzymać.
- Znów chcesz mnie sprowokować? Przecież to publiczna ulica.
- No i…? Nikt nas nie widzi.
Zaczęła go dotykać przez materiał. Skrzywił się nieznacznie, sięgnął do spodni i ułożył wygodniej swoją naprężoną męskość. Jej oczom ukazał się wiśniowy czubek lekko wychylający się spod paska. Rozpięła guzik. Mogła go teraz dotykać (prawie :) ) bez przeszkód. Twardy trzon pulsujący pod jej palcami, główka idealnie mieszcząca się w jej dłoni. Słyszała jego oddech, kiedy dotykała wędzidełka. Poczuła na plecach jego rękę. Rozpinał zamek jej sukienki.
- Dość!
- Dlaczego?! Przecież ty ze mną wyprawiasz gorsze rzeczy.
- Ale niżej widać już stanik.
- Stanik też rozepniemy.
- Nie…!
Zanim zdążyła zareagować odpiął także haftki. Dotykał jej pleców. Głaskał i uciskał skórę. Przykrył łopatki i czuł jak poruszają się jej mięśnie. Rozmasował wypukłości kręgosłupa. Zsunął ręce jeszcze niżej i zacisnął palce na nagich pośladkach. Po plecach przebiegł jej dreszcz.
- Zimno ci?
- Nie, tylko to zabawne uczucie. Na plecach czuję chłód i wilgoć deszczu a ty jesteś jak zwykle gorący.
- Zaraz coś poradzimy Maleństwo.
Zapiął stanik i sukienkę. Przycisnął ją sobą do kolumny. Nagrzany kamień oddawał ciepło. Owinął jej udo wokół swoich nóg. Całował do utraty tchu. Języki tańczyły, zęby kąsały wargi. Odwieczne kuszenie.
Otworzyła na moment oczy. Coś jej mignęło. Popatrzyła jeszcze raz uważniej.
- Wiesz, mamy widownię.
- Co? Gdzie?!
- Naprzeciwko, na czwartym piętrze siedzi w oknie babcia i się nam przygląda.
- Pozdrowimy ją?
I nie czekając na odpowiedź odwrócił się i pomachał niememu świadkowi. Schowała się obrażona. Wybuchnęli śmiechem.
Ale nastrój chwili prysł. Padać też już przestało i na nowo przebijały się promienie słońca. Uporządkowali ubrania. Przytuliła się jeszcze do niego. Ostatni pocałunek, pełen namiętności i czułości. Przeciągali go, próbując odwlec rozstanie. W milczeniu odprowadził ją na przystanek.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 8016

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Zamknieta w sobie, osamotniona w zyciu, tulacze wspomnienia... - coz z tego, zycie i tak wszystko wyrefikuje:(

O mnie

Niezwykla posrod miliona zwyklych, zafascynowana swiatem

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 06.08.2008 13:06:44
  • autor: domowa kura :(
  • treść: alez tu pieknie :) s...

Statystyki

Odwiedziny: 8016
Wpisy
  • liczba: 76
  • komentarze: 74
Galerie
  • liczba zdjęć: 114
  • komentarze: 24
Księga gości: 5
Punkty konkursowe: 200
Bloog istnieje od: 739 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 25.05.2009 11:52:09
  • autor: Goust
  • punkty: 100
  • treść: przepiekny blog, ma ...