Dostala od niego maila. - Nietypowe- pomyslała. Otworzyla i zaczela czytac. Juz nie oderwala wzroku od monitora. "Przyjade do ciebie do pracy. Przekrece klucz w zamku, zeby nam nikt nie przeszkadzal. Podniose cie z fotela i sam zajme twoje miejsce, a ty bedziesz siedziala przede mna na biurku. Podsune twoja spodnice do gory i tak zostawie. Bede bladzil palcami po udach, dotkne zaglebien pod kolanami. Bede cie kusil dotykami, patrzac, jak na moich oczach wilgotniejesz. A potem cie poglaszcze przez bielizne i bede cie tak piescic. Oddechem..."
Otworzyly sie drzwi. Podniosla glowe. Popatrzyl na jej zarumienione policzki. - Widze, ze czytasz. Usmiechnal sie. Zamknal drzwi na klucz. Wyciagnal do niej reke i podniosl z fotela. Usiadl i posadzil ja sobie na kolanach. Jej spodnica podsunela sie do gory i obejmowala jego biodra nagimi udami. Powtarzal rysy jej twarzy, dotykal szyi. Piescil piersi przez material bluzki. I calowal. Powoli i niespiesznie, kasajac jej wargi. Probowal jak smakuje. Kusil jezykiem. Reagowala natychmiast. Palce zacisnela na jego koszuli. Poddawala sie jego pocalunkom i oddawala je z pasja. Posadzil ja na blacie. Patrzyl w jej oczy kiedy podwijal spodnice. Delikatnie muskal skore. Glaskal jej stopy, jeszcze oplatane paseczkami butow. Obcasy stuknely o podloge. Przejechal palcem po luku stopy, poglaskal grzbiet. Objal szczupla kostke i lagodnie gladzil skore. Posuwal sie w gore delikatnie rozmasowujac miesnie. Piescil ja opuszkami palcow, dotykal cala dlonia. Kreslil znaki na wewnetrznej stronie ud. Od czasu do czasu rzucal spojrzenie na jej twarz. Nie odrywala wzroku od jego rak. Jej oczy lsnily kocio. Przesunal czubkami palcow wzdluz pachwin. Widzial, ze cala sie napiela w oczekiwaniu. Z rozmyslem znow wrocil do jej ud. Pokreclła glowa z usmiechem. Wreszcie jej dotknal. Poczol wilgoc przez material. Piescil ja przez delikatna bariere bielizny. Czul jej zar, slyszal jej przyspieszony oddech, widzial jej oczy z ogromnymi zrenicami. Odsunal koronke i dotknal jej takiej mokrej i spragnionej. Zacisnela dlonie na krawedzi biurka. Poglaskal lechtaczke, okrazyl wejscie. Wsunal sie w nia, napiela miesnie. Czula jak ja piesci od srodka, jak wypelnia. Wysunal sie z niej powoli, draznil napiety kamyczek i po chwili znow sie wsunal. Zostawial na udach slady jej sokow. Pocalowal jej kolano. Oddechem ogrzewal skore. Sprawial jej przyjemnosc ustami i jezykiem. Objal jej biodra i przesunal na krawedz biurka. Czula, jak zbliza sie do jej kobiecosci. Czula jego oddech. Byl blisko, ale wciaz za daleko. Calowal jej uda. Mruknela ponaglajaco. Usmiechnal sie. Lizal ja przez material. Chciala wiecej. Poruszyla biodrami. Przytrzymal ja mocno. Delikatna koronka zrobila sie zbyt szorstka. Uniosl jej pupe i powoli, nieznosnie powoli zsuwal bielizne. Znow rozpoczal wedrowke od kostek. Dlonie, palce, pocalunki, musniecia jezyka. Zatrzymal sie przy samym szczycie. Patrzyl przez chwile na jej rozowa, wilgotna kobiecosc, zachwycajac sie tym widokiem. A potem ja calowal. Po wzgorku, po platkach i ukrytym miedzy nimi paczku. Czul jak puszcza dla niego soki. Rozkoszowal sie jej smakiem. Jezykiem tracal kamyczek czujac, jak pecznieje. Zmienial pieszczoty, ich tempo i rytm. Jej biodra tanczyly. Wyczuwal, ze drzy. Doprowadzil ja na krawedz i pozwolil, zeby pozadanie opadlo. Wypelnial ja jezykiem, delikatnie kasal wargi, obejmowal paczek cieplem swoich ust. Znow chciala go ponaglic. Zemscil sie :) Calowal jej uda, gladzil nogi, pozostawiajac spragniona. Odchylila sie do tylu zrezygnowana :) Byla zdana na jego laske i nielaske. Jego dotyki, pieszczoty, pocalunki prowadzily ja na szczyt nigdy nie doprowadzajac do konca. Fale dreszczy i pozadania wysysaly z niej sily. Wszystko umknelo. Pozostalo tylko uczucie przyjemnosci i niedosytu skupione w tym jednym miejscu. Na nowo wprawil ja w drzenie. Z jej ust wyrywaly sie jeki i westchnienia. Dlonie zaciskaly sie bezsilnie. Biodrami wychodzila na spotkanie jego jezyka. Przyciskala sie do niego. Ocierala sie jednostajnymi dlugimi ruchami. Pozwolil jej na to. Pozwolil by zalaly ja fale orgazmu. Czul jak drzy, jak kurcza sie jej miesnie. Uspokoila sie i lezala bez ruchu.
- Malenstwo? Nie zareagowala. Jej cialo było bezwladne. Zsunal ja na swoje uda. Jej glowa opadl na bok, jakby byla zbyt ciezka. Objal jej kark.
- Malenstwo, popatrz na mnie. Podniosla powieki. Jej oczy byly czarne. Ogromne zrenice zostawily tylko niewielki rabek teczowek. Mrugnela i efekt zniknal. Ujela w dlonie jego twarz i obsypala pocalunkami. Zbierala z jego warg swoje soki, dziekujac w niemy sposob.
Woda splywala po jej plecach splukujac calodzienny kurz. Nad wanna unosil sie opar pachnacy wanilia. Oparla stope o krawedz i mydlila ja pachnaca piana. Posuwala sie coraz wyzej, zataczajac kregi i lagodnie masujac. Wziela do reki maszynke :) i metodycznie zaczela sie golic. Dlugie pociagniecia i nagie paski pozbawione piany. Gladka skora lsnila od wilgoci. Zmienila noge. Ten sam rytual obnazania... Usunela kilka niesfornych wloskow z pachwin. Przejechala palcami po wzgorku. Dawno juz tego nie robila. On nie lubil. Ale Jego juz nie ma :) Zastanawiala sie przez chwile...trojkat...zupelnie bez sladu...? Ostatecznie zdecydowala sie zostawic tylko waski paseczek. Krecone wloski splywaly w strumieniach wody. Przesuwala palcami po skorze, zeby sprawdzic czy jest wystarczajaco gladka. Usiadla nieco wyzej. Rozsunela uda. Patrzyla na swoja ubrana kobiecosc jakby chciala utrwalic w pamieci ten obraz lub jak tworca widzac oczami wyobrazni efekt koncowy. Jej ruchy staly sie delikatniejsze i bardziej uwazne. Wygladalo to jakby tylko glaskala swoje wargi. Odslaniala kolejne fragmenty. Przesuwala i odwijala platki, zeby osiagnac jedwabny ideal. Przykryla palcami paczek, chroniac przed zranieniem. Podniecala ja swiadomosc tej niby pieszczoty i juz zupelnie realnych dotykow. Syknela...a jednak...kropla krwi na moment zabarwila strumyczek wody. Przesunela opuszkami po nagiej, bezbronnej skorze. Delikatnosc aksamitu. Czula, ze jest wilgotna. Zataczala kregi, masujac jednoczesnie czule wejscie i kamyczek. Jej podniecenie narastalo bardzo szybko. Dopiero co odslonieta skora byla bardzo wrazliwa. Jej wargi byly gorace od pulsujacej krwi. Przesunela sie odrobine i mogla teraz w lustrze widziec jak sie sama piesci. Odczucia plynace z dotyku nakladaly sie na te plynace z obrazu. I poczucie nierealnosci wlasnej dloni, jakby to mezczyzna jej dotyklł. Jej ruchy staly sie powolne i bardzo rytmiczne. Zacisnela dlon na krawedzi. Po powierzchni wody rozchodzily sie drobne, drzace falki.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 8263
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Zamknieta w sobie, osamotniona w zyciu, tulacze wspomnienia... - coz z tego, zycie i tak wszystko wyrefikuje:(

Niezwykla posrod miliona zwyklych, zafascynowana swiatem